Wyrok TSUE: Facebook musi kasować zniesławiające komentarze

Każdy z nas ma prawo do ochrony dóbr osobistych, do których należą m.in. prywatność, wizerunek, godność oraz dobre imię. Jeżeli poczujemy, że tego typu wartości ucierpiały wskutek zniesławiającego komentarza opublikowanego przez inną osobę na Facebooku, możemy domagać się jego usunięcia. Ważne jest jednak to, by do naszych zastrzeżeń przychylił się również sąd.

Wyrok TSUE: Facebook musi kasować zniesławiające komentarze

Alicja Skibińska

28 listopada 2019

Czym jest zniesławienie?

Zniesławienie możemy inaczej nazwać oszczerstwem lub pomówienie. W skrócie każde z tych określeń odnosi się do publicznego przypisywania jakiejś osobie takiego zachowania lub właściwości, które mogłyby poniżyć ją w oczach społeczeństwa, a także narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania określonego zawodu, piastowania stanowiska lub realizowania szeroko pojętej działalności. Warto podkreślić, że zniesławieniem nie jest wyłącznie sytuacja, w której takie skutki faktycznie mają miejsce – wystarczy, że mogą się one potencjalnie pojawić.  Oczywiście czyn zabroniony nie ma miejsca, jeśli zarzuty zawarte w komunikacie są uzasadnione.

Polski Kodeks karny głosi, iż „sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo karze pozbawienia wolności do roku, jeżeli pomawia inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania”. Przestępstwo to podlega ściganiu z oskarżenia prywatnego, co oznacza, że to ofiara decyduje o tym, czy chce się domagać ukarania sprawcy.

Należy zaznaczyć, że zniesławienie nie stoi w sprzeczności z prawem do krytyki, które obejmuje możliwość wyrażania osądów, czyli takich stwierdzeń, które nie mogą zostać obiektywnie ocenione jako prawda lub fałsz. 

Masz na stronie swojego sklepu wtyczkę “lubię to”? Sprawdź, co trzeba zrobićMasz na stronie swojego sklepu wtyczkę “lubię to”? Sprawdź, co trzeba zrobić Dorota Kraskowska

Sprawa posłanki Evy Glawischnig-Piesczek

Co możemy zrobić, gdy zniesławienie ma miejsce za pośrednictwem portalu społecznościowego, takiego jak Facebook? Jak się okazuje, nie ma przeszkód, byśmy domagali się usunięcia komentarza, który naraża nasze dobre imię. W tym roku przekonała się o tym Eva Glawischnig-Piesczek, przewodnicząca austriackiego klubu parlamentarnego Zielonych oraz federalna rzeczniczka tej partii. Jeden z użytkowników serwisu udostępnił na swojej tablicy artykuł pt. „Zieloni są za utrzymaniem dochodu minimalnego dla uchodźców” opatrzony zdjęciem parlamentarzystki. Dodatkowo zamieścił własny, pogardliwy komentarz na temat  Glawischnig-Piesczek.

Posłanka zwróciła się do Facebooka z prośbą o usunięcie artykułu oraz wypowiedzi. Dodatkowo zaznaczyła, że nie życzy sobie publikowania jej wizerunku w takim kontekście. Jej roszczenia zostały uznane za zasadne przez sąd pierwszej instancji, jednak Sąd Najwyższy wyraził wątpliwości, czy nakaz zaprzestania rozpowszechniania tego typu treści można zastosować na poziomie ogólnoświatowym.

Sędziowie postanowili rozstrzygnąć ten dylemat, zwracając się po poradę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Rzecznik generalny Trybunału Maciej Szpunar orzekł, iż choć Facebook nie jest odpowiedzialny za wszystkie pojawiające się na nim publikacje (zwłaszcza, jeśli nie jest świadomy ich charakteru), powinien usunąć lub zablokować dostęp do treści, które zostaną mu zgłoszone jako bezprawne. W wyjątkowych przypadkach sąd może także zobowiązać portal do aktywnego poszukiwania oraz identyfikowania określonych treści. Nie ma przeszkód, by to działanie odbyło się w skali ogólnoświatowej.

Od 17 września 2019 kary za naruszanie zakazu geoblokowaniaOd 17 września 2019 kary za naruszanie zakazu geoblokowania Dorota Kraskowska

Czy ten artykuł był przydatny?

Tagi: prawo

Udostępnij: